Malarz portretowy w gospodarstwie

Malarstwo portretowe i rolnictwo.

Czy istnieją podobieństwa? Nie. Chociaż … Jestem portrecistą i ożeniłem się z córką rolnika. Tak więc: Portrecista na farmie.

W tym tygodniu jesteśmy w Holandii i zatrzymujemy się na kilka dni u mojej rodziny rolniczej. Moja żona urodziła się i wychowała tutaj. Teraz jej bratanek jest trzecim pokoleniem, które prowadzi gospodarstwo rolne. Ma 130 krów mlecznych, w sumie 200 sztuk bydła. Uwielbiam odwiedzać obory. Bratanek mówi z dumą o swojej pracy, tak jak zrobił to jego dziadek, a później mój szwagier przed nim. Jak już mówiłem, zawód rolnika nie ma wiele wspólnego z portretowaniem malarstwa. A jednak zawsze czuję się pokrewieństwem. Pozwól mi wyjaśnić.

Rolnik jest samozatrudniony. Każdego dnia musi polegać na własnej wiedzy fachowej z tym samym oddaniem, a wszystko to w jednym celu: produkować mleko wysokiej jakości. Autonomia rolnika zawsze mi się podobała. Entuzjazm dla pracy, którą z nim dzielę. Rozpoznaję kreatywność, z jaką należy rozwiązywać małe lub duże problemy techniczne. To właśnie niezależność, którą czuję się bardzo mocno. Ale przede wszystkim podzielamy dążenie do dostarczania dobrego produktu.